Paulina Klepacz: Kim są Bezpestkowe?

Zuza Piontke: Bezpestkowe to osoby z zespołem MRKH, który wiąże się z brakiem lub niedorozwojem pochwy oraz macicy. Bycie bezpestkową nie przekreśla bycia kobietą, jedyne co nas różni to brak pestki, która niczego nie definiuje.

Czy definiujecie w jakiś sposób kobiecość na własny użytek?

Zuza: Nie wiem, czy można ją zdefiniować, bo dla każdej i każdego z nas to może być coś zupełnie innego. Kobiecość to całe spektrum odczuć.

Magda Domagała: Nie czuję potrzeby definiowania kobiecości, nawet na własny użytek, bo mam wrażenie, że każda próba definiowania tego pojęcia byłaby na swój sposób wykluczająca.

A jak według Was kobiecość postrzegana jest dziś w społeczeństwie?

Zuza: W naszym społeczeństwie pojęcie kobiecości jest sztampowo zdefiniowane, kobiecość i męskość mają określone ramy. Mamy wrażenie, że w Polsce mówi się dużo o wolności i życiu w zgodzie ze sobą, jednak jest to narracja, która dopiero zaczyna się kształtować. Ale w naszych kręgach poszerzamy to spektrum i to jest wspaniałe, że każda i każdy z nas może czuć się swobodnie z własnym określeniem kobiecości i że coraz więcej osób zaczyna to zauważać.

Czyli rodzi się przestrzeń, by definiować się na własnych zasadach?

Magda: Jak najbardziej! Narracja mainstreamowych mediów, które często dyktują nam pewne ramy, w pewnym stopniu to utrudnia. Na szczęście jest internet, który pozwala nam tworzyć własne przestrzenie, gdzie nie ma miejsca na tabu i ocenianie. Dzięki temu byłyśmy w stanie między innymi stworzyć grupę Bezpestkowe na Facebooku czy opowiedzieć nasze historie w bezpiecznych digitalowych przestrzeniach, takich jak podcast „Mam ciało – i co dalej?”. To dzięki nim jesteśmy też w stanie pozytywnie wpłynąć na tę mniej inkluzyjną, mainstreamową narrację.

Czy diagnoza i leczenie MRKH miały wpływ na to, jak postrzegacie siebie, na samoakceptację?

Zuza: Niestety podczas procesu diagnozy i leczenia jest spora szansa, że trafimy na lekarza lub lekarkę, którzy narzucą nam negatywne postrzeganie siebie w związku z MRKH. Jest to oczywiście konsekwencją tego, jak postrzegana jest kobiecość w naszym społeczeństwie. Diagnoza i proces leczenia same w sobie miały na nas duży wpływ, jednak dużo ważniejsze jest w tej sytuacji podejście lekarki/lekarza prowadzącego oraz osób, z którymi jesteśmy w relacji. Pamiętajmy, że oczekujemy odpowiedzi w trakcie diagnozowania, więc w pewien sposób jesteśmy zależne od słów, które usłyszymy — tego, czy są one nacechowane negatywnie, pozytywnie czy też wypowiedziane w neutralnym tonie. Ta sytuacja często jest trudna, dlatego każda z bezpestkowych wymaga wsparcia, by łatwiej było jej przez to doświadczenie przejść i by wiedziała, że nie jest sama. Samomiłość bierze się z akceptacji, dlatego ważne jest, by mieć wokół siebie osoby, które rozumieją lub próbują zrozumieć nasze ciało i to w jaki sposób się czujemy.

A jak jednowymiarowe rozumienie seksu w spoełczeństwie, czyli np. gloryfikacja penetracji, i podejście do macierzyństwa wpływają na osoby z MRKH?

Zuza: Ogromny wpływ ma na nas sposób przekazywania informacji przez ginekolożkę/ginekologa. Jeśli ktoś na pierwszej wizycie powie ci, że nie będziesz miała miesiączki, nie będziesz mogła uprawiać seksu i nie będziesz mogła zajść w ciążę, to niestety zostanie ci narzucona jednostronna narracja, która definiuje kobiecość jako funkcję rozrodczą oraz gloryfikuje penetrację. Dlatego tak ważne jest, by mieć świadomość, że seks jest różny i nie musi wiązać się z penetracją. Nie każda kobieta chce zajść w ciążę, a jeśli jednak decyduje się na zostanie matką, to istnieją inne metody, które w żadnym stopniu nie są gorsze od ciąży.

Magda: Gloryfikacja penetracji waginalnej, jak i powszechne założenie, że każda kobieta chce być matką wpływają negatywnie nie tylko na osoby z MRKH — takie myślenie jest szkodliwe dla nas wszystkich. Te standardy blokują nas wszystkich przed życiem w zgodzie ze sobą, własnymi potrzebami seksualnymi, jak i własną wizją i opinią na temat partnerstwa i rodzicielstwa.

Jak zatem mówić o MRKH, by nie było traktowane jako wyrok? Co powinno się zmienić?

Magda: Ważne jest budowanie świadomości i mówienie o ludzkiej różnorodności na co dzień. Sojusznictwo nie musi być skomplikowane – wiedząc o MRKH, sojusznictwem może być nawet po prostu wspomnienie o zespole podczas np. rozmowy o okresie. Istotne jest też to, aby starać się korzystać z inkluzyjnej mowy, używać słów, które nie szukają sensacji w MRKH, jak i pamiętać o tym, by uwzględniać zdanie osób, których to dotyczy. Warto jednak pamiętać, że popełnianie błędów jest jak najbardziej okej — jesteśmy przyzwyczajone i przyzwyczajeni do naszego języka w obecnej jego formie i nawet nam często zdarza się np. odnieść do MRKH jako do „choroby”, mimo iż staramy się odejść od pejoratywnych sformułowań w podejściu do naszej kondycji.

Jak reagują ludzie na informacje o MRKH? Czy coś się zmienia w ich podejściu?

Zuza: Ostatnio zauważyłam, że osoby spoza moich kręgów zaczynają stosować słowo „bezpestkowe”, określając osoby bez macic i to chyba mój ulubiony i najlepszy przykład na to, że o MRKH zaczyna się mówić bez tabu, ta narracja zaczyna się zmieniać i idzie w końcu w dobrym kierunku. Ważne jest też to, w jaki sposób my same czujemy się z MRKH i w jaki sposób o tym mówimy, dla każdej z nas ta sytuacja jest zupełnie inna.

Magda: Reakcja osób zmieniła się na przestrzeni czasu, i myślę, że ma to wiele wspólnego z moim podejściem do MRKH i tym, że nie postrzegam już zespołu jako czegoś negatywnego. Kiedyś, świeżo po diagnozie, mówiłam o MRKH tylko wybranym osobom, jak o sekrecie, i ich odpowiedź była często też adekwatna do mojego tonu głosu. Z czasem zaczęłam mówić o MRKH otwarcie, na luzie, wspominając o zespole w sytuacjach, kiedy inni rozmawiają o cielesności i seksualności. Wraz z moją pewnością siebie pojawiły się też nareszcie neutralne czy nawet pozytywne reakcje. Dziś często zdarza mi się, że mówienie o zespole odbierane jest pozytywnie i nawet pomaga mi budować głębsze relacje z innymi — wiedzą, że mogą mi zaufać i otwarcie porozmawiać ze mną o wszelakiej nienormatywności.

Dlaczego jeszcze waszym zdaniem warto otwarcie rozmawiać na ten tematy związane z cielesnością i seksualnością?

Zuza: Żeby czuć się dobrze ze sobą i nie czuć wstydu przed własnym ciałem. Żeby słuchać siebie i kierować się własnymi potrzebami.

Magda: Tylko poprzez otwartą rozmowę możemy obalić stereotypy związane z cielesnością i seksualnością, aby każdy mógł czerpać przyjemność ze swojego ciała na własnych zasadach i zaadresować jego indywidualne potrzeby.

 

Więcej informacji na temat zespołu MRKH, wsparcie, jaki kontakty do specjalistek czy specjalistów znajdziecie na stronie Bezpestkowe.pl.

Zuza Piontke

Koordynatorka projektów artystycznych, aktywistka, fotografka i autorka tekstów. Założycielka grupy „Bezpestkowe”, która wspiera osoby z zespołem MRKH.

Magda Domagała

Z zawodu strateżka kreatywna i badaczka trendów. Na co dzień interpłciowa kobieta zafiksowana na punkcie rozmawiania o nienormatywności i otwarcie opowiadająca o swojej przygodzie z odkrywaniem własnej cielesności i seksualności jako osoba z zespołem MKRH.