Paryż zaspokaja potrzebę różnorodności?

Zdecydowanie tak. Paryż jest bardzo różnorodnym miastem. Przede wszystkim etnicznie. Francuzi nie są narodem o jednym kolorze skóry, wielu mieszkańców Francji to osoby odmiennych narodowości. Mimo że obywatele z innych krajów czy kontynentów często mieszkają w jednej dzielnicy, jak Azjaci w paryskim Chinatown, to jednak wszyscy funkcjonują obok siebie, razem. Ta etniczna różnorodność wpływa na kulturę Paryża i Francji. Widać to chociażby w języku – do codziennego użytku weszły np. słowa arabskie. Widać to też w jedzeniu. W Paryżu można spróbować chyba każdej kuchni na świecie. Jeśli zamarzysz o daniu indonezyjskim, na pewno znajdziesz taką restaurację. 

Byłaś wcześniej opatrzona z taką etniczną różnorodnością?

Sporo podróżowałam, bywałam w Londynie, więc nie zaskoczyło mnie to. Na pewno byłam wszystkiego ciekawa. Mam znajomych o różnym pochodzeniu, od których mogłam się dowiedzieć o ich kulturach. To niezwykle otwierające doświadczenie. Zwłaszcza że pochodzę z bardzo małego miasta. Znam tam ludzi, którzy nigdy nie byli za granicą. Być może w Paryżu przeżyliby szok kulturowy. Z kolei na mieszkańcach Paryża różnice etniczne nie robią wrażenia, są naturalne. Mam wrażenie, że każdy może tu znaleźć swoje miejsce. Zresztą przyjeżdżając do Paryża, trochę się obawiałam reakcji na imigrantkę. Tymczasem czuję się w Paryżu mile widziana. Wszyscy reagują na mnie przyjaźnie, z zainteresowaniem pytają o polską kulturę. 
 

Dagmara ma na sobie kombinezon Reserved z kolekcji Denim


Paryż przede wszystkim kojarzy się z modą i tym słynnym stylem paryskich kobiet. Bardzo charakterystycznym. Paryżanki potrafią wyglądać różnorodnie?

To, co widzimy na Instagramie, różni się od tego, co widać na paryskich ulicach. Oczywiście, królują dżinsy, fajne sukienki, to wszystko, co składa się na ponadczasowy, luźny i jednocześnie elegancki styl paryżanek. Na ulicach widać jednak, że każdy interpretuje tę estetykę po swojemu. Widzę dużo ciekawych dodatków, nakryć głowy, często widać w nich kulturę, z której dana osoba się wywodzi. Jest sporo koloru. Na pewno nie można powiedzieć, że wszystkie kobiety w Paryżu wyglądają tak samo. 

Jest akceptacja dla różnych ciał?

Lubię paryżanki za ich zdrowe podejście do ciała i urody. Akceptują siebie. Jeśli dziewczyna chce włożyć dżinsy i crop top, niezależnie od tego, jaki ma rozmiar, to robi to i nikt tego nie ocenia. Paryżanki niby słyną z pięknej cery, ale to nie jest tak, że każda z nich taką ma. Żadna za to nie ukrywa swoich niedoskonałości pod toną makijażu. Malują się delikatnie albo wcale. Nie przejmują się, że widać, że mają problemy z cerą, bo nikt im tego nie wytyka. Każdy wygląda tak, jak chce. Ta akceptacja dla różnych typów urody, różnych stylizacji zachwyciła mnie w Paryżu. Możesz naprawdę ubrać się w to, na co masz ochotę, i nikt nie będzie się na ciebie gapił. Jeśli już zauważy, to doceni. W moim przypadku okazało się – czego wcześniej nie byłam świadoma – że mam dość wschodni typ urody. Ludzie potrafią zaczepić mnie na ulicy i zapytać, skąd jestem, zwrócić uwagę na to, że wyglądam inaczej, ale to jest zawsze miłe. 
 

Dagmara ma na sobie projekty Reserved z kolekcji Athleisure: bluzę, szorty i sneakersy


Czyli w Paryżu czujesz się atrakcyjniejsza?

Tak, bo tu ludzie potrafią mówić komplementy, które nie są nachalne. Kobiety mówią miłe rzeczy innym kobietom. Nie ma zazdrości i ocen. To na pewno dodaje pewności siebie i sprawia, że czuję się swobodniej.

Twój styl jest bardzo minimalistyczny. W minimalizmie jest miejsce na różnorodność?

Trudny temat. Na co dzień zajmuję się tworzeniem contentu na Instagram, realizuję kreacje dla marek. Lubię minimalizm, obserwuję więc też konta podobne do mojego. Wiele marek również wybiera dziś minimalizm, bo taka jest moda. Przez to wiele profili z pozoru wygląda podobnie. Pomyślałam sobie nawet, że nie chcę, żeby i mój były podobny do innych. Tylko jeśli się bardziej przyjrzysz, to zauważysz, że nawet dwa minimalistyczne zdjęcia tego samego obiektu wcale nie muszą być takie same. Wszystko zależy od indywidualnego poczucia estetyki. Różnorodność w minimalizmie jest możliwa, tylko trzeba się trochę bardziej napracować, żeby ją uzyskać, nie tracąc przy tym własnego stylu.

Jaką wartość różnorodność wnosi do życia?

Sprawia, że świat jest ciekawy. Nie wyobrażam sobie świata, w którym wszyscy wyglądają tak samo, lubią to samo i zajmują się tym samym. Ja na pewno potrzebuję różnych doświadczeń, i to skrajnie. Sushi i pizzy, muzyki Edith Piaf i Kanyego Westa, butów na obcasie i sneakersów. Lubię próbować różnych rzeczy, a tylko różnorodność daje nam możliwość wyboru. 
 

Dagmara Jarzynka ma na sobie spódnicę i bluzkę z kolekcji Reserved


A za co cenisz Reserved?

Za odpowiedzialną, zrównoważoną modę, której przykładem jest kolekcja Eco Aware. Staram się świadomie kupować ubrania, dlatego lubię wspierać marki, które działają w sposób zrównoważony. Mimo że Reserved jest marką fast fashion, to dąży do zmiany przemysłu modowego na lepszy. 

Ambasadorka marki brzmi bardzo dumnie. Jesteś z siebie dumna, że zaproszono Cię do współpracy?

Oczywiście! Bardzo lubię pracować z markami, które odpowiadają mojej estetyce. Z Reserved współpracowałam już wcześniej, zawsze było miło, zawsze podobały mi się ubrania z kampanii, przy których mogliśmy razem coś zrobić. A do tego, jeśli jesteś jedną z kilkunastu dziewczyn i kobiet wybranych do współpracy z największą marką w Europie Wschodniej, to naprawdę możesz się poczuć doceniona. Superwyróżnienie i czysta przyjemność.