Dopiero od niedawna podejmuje się w mainstreamie tematy seksu i ekologii, choć ten drugi eksploruje się przecież wzdłuż i wszerz, ponieważ sytuacja naszego środowiska naturalnego jest niemal katastrofalna. Dla wielu osób seks to wciąż tabu i koniec. Nie da się jednak milczeć o tym, ile odpadów możemy wyprodukować, pozwalając sobie na chwilę przyjemności. Weźmy chociażby prezerwatywy, siłą rzeczy jednorazowe. W dodatku wykonane z materiałów, które długo się rozkładają i nie nadają się do recyklingu. Oczywiście można się zastanawiać, co jest większym kosztem dla planety – nasze metody antykoncepcyjne czy sprowadzenie na świat kolejnych ludzi, by produkowali jeszcze więcej śmieci i zużywali zasoby naturalne, których zaczyna brakować. Ale nasze życie erotyczne to nie tylko prezerwatywy, spirale czy blistry po tabletkach antykoncepcyjnych. To także tworzywa sztuczne i elektronika, z których powstają gadżety erotyczne, to lubrykanty opakowane w plastikowe tuby… Tak, seks wcale nie należy do aktywności typu zero waste. Zielone trendy i w tej dziedzinie wymusiły jednak zmiany.

„Świadomość ekologiczna zdecydowanie rośnie, zarówno wśród konsumentek ikonsumentów, jak i pośród samych producentów, którzy wychodząc naprzeciwoczekiwaniom swoich klientów, coraz wyraźniej obierają kurs na ekologię – przyznaje Marta Brzezińska z erotycznego butiku Lula Pink. – Troska o środowisko jest widoczna na wielu poziomach. Dotyczymateriałów, z których są wykonywane zabawki erotyczne, sposobówzasilania wibratorów, opakowań, w których otrzymujemy zabawki, ale teżudostępniania informacji na temat sposobu utylizacji produktów – choćby marka Lelo zamieszcza takie dane na swojej stronie internetowej”. Szczerze mówiąc, jestem akurat do mojej Lelo Sony przywiązana, więc mam nadzieję, że nie zepsuje się szybko. Ale jeśli, odpukać – to na pewno najpierw spróbuję ją naprawić, a w ostateczności, idąc za wskazówkami producenta, odpowiednio zutylizować. W przypadku wibratorów obecnie dominują te akumulatorowe, które w większości marek zastąpiły produkty zasilane bateriami. Wibratory akumulatorowe są bardzo trwałe i długowieczne, co sprawia, że nie przyczyniają się do wzrostu ilości odpadów niebezpiecznych. Im dłużej zabawka pozostaje w użyciu, bez wyrzucania do kosza na śmieci, tym bardziej jest ekologiczna” – potwierdza Marta.

Co jednak należy zrobić z gadżetem erotycznym, gdy przyjdzie czas na utylizację? Okazuje się, że to pytanie klientki i klienci Luli Pink zadają często.Według informacji z BDO (Baza Danych o Produktach i Opakowaniach oraz o Gospodarce Odpadami – przyp. red.) wibratory należą do małej elektroniki, więc punkty powinny je odbierać, by zabezpieczyć baterię lub akumulator, z których z czasem mogą się uwalniać metale ciężkie. Większość problematycznych odpadów powinna trafić do punktów selektywnej zbiórki odpadów komunalnych, w skrócie: PSZOK. Każdy tego typu punkt powinien zapewnić nieodpłatne przyjęcie śmieci z kategorii elektrośmieci, czyli sprzęt elektryczny i elektroniczny oraz baterie i akumulatory. Punkty zbierające wszelkiego typu problematyczne odpady to najlepszy adres. Nie jest to może najbardziej wygodne – ale też nie pozbywamy się takich rzeczy co miesiąc. Można je zebrać i zutylizować wszystkie naraz – podpowiada nasza ekspertka.  –– Jeśli wstydzisz się oddać gadżet w punkcie, możesz spróbować samodzielnie wyciągnąć z niego część elektroniczną z baterią/akumulatorem i oddać jako śmieć problematyczny. Resztę zabawki (umytą) wyrzuć po prostu do odpowiedniego pod względem jej tworzywa kubła”.

Robiąca cuda z łechtaczką Sona jest wprawdzie moją faworytką, ale jeśli stawiacie na penetrację i wibracje, to mogę wam polecić minimalistyczny, subtelny wibrator Gaia od Blus Novelties – pierwszy całkowicie biodegradowalny, wykonany z bioplastiku, który w odpowiednich warunkach ulegnie rozkładowi w ciągu kilku dni. To w ogóle świetny wybór jako pierwszy gadżet erotyczny w życiu. Nie tylko Gaię możemy jednak brać pod uwagę, szukając przyjaznych dla naszych ciał i planety akcesoriów. „Jeśli chodzi o materiały, z których powstają gadżety erotyczne,możemy wyróżnić marki produkujące akcesoria z totalnie przyjaznychśrodowisku materiałów, takich jak drewno (polska Elis), stal nierdzewna (Njoy), szkło (Gläss, Pipedream Icicless), kamieńnaturalny (La Gemmes) czy porcelana (My Fucsia. Désirables, The DutchSpirit), oraz producentów bardziej konwencjonalnych, którzy jednakzamiast sprzedawać tanie żelowe lub gumowe zabawki pełne toksycznych,niebezpiecznych dla naszego zdrowia i kondycji planety substancji,postanowili zmienić branżę na lepsze – tłumaczy współwłaścicielka butiku Lula Pink. – Większość wysokiej klasy ekologicznych gadżetów jest wykonana zsilikonu pozbawionego ftalanów, lateksu czy niebezpiecznych zmiękczaczy.Plastik mogący zawierać toksyny większość producentów zastąpiła bezpiecznym tworzywem ASB”.

Okazuje się jednak, jak podpowiada nasza ekspertka, że ekologiczna rewolucja seksualna jest wyraźnie widoczna w obszarze pielęgnacjiintymnej. Marki, takie jak Sutil, Yes Organics czy Fair Squared, powstałypo to, by zrobić konkurencję producentom oferującym produktyzawierajace parabeny i ostre chemikalia. „Ekologiczne marki stawiają naorganiczne i etyczne składniki, ziołowe ekstrakty i roślinne emolienty,np. biopochodny glikol propylenowy, dzięki któremy zmniejszamy naszązależność od ropy naftowej, co z kolei poprawia nasz globalny bilansenergetyczny. Analizy wykazują zmniejszenie emisji gazów cieplarnianychod 60 do 70 proc. w porównaniu z produkcją produktów na bazie ropy naftowej” – mówi Marta Brzezińska. Marki biorą także pod uwagę wpływ ich opakowań na środowisko, propagującfilozofię zero waste (Fair Squared)lub stosując biodegradowalnetuby (Sutil, Sliquid).

A co z prezerwatywami? Czy są już bezpieczne i skuteczne alternatywy nie tylko chroniące nas przed infekcjami przenoszonymi drogą płciową czy niechcianą ciążą, lecz także tworzone z troską o środowisko naturalne? Marta entuzjastycznie kiwa głową. „W kwestii ekologii producenci prezerwatyw również nie pozostają w tyle. Naduże brawa z pewnością zasługuje niemiecka marka Einhorn, którejfunkcjonowanie jest całkowicie oparte na wartościach, takich jak ekologia,sprawiedliwy handel, zdrowie i bezpieczeństwo.Do produkcji swoich wegańskich prezerwatyw marka wykorzystuje ekologiczny lateks agroleśniczy, który obecnie udostępniatakże innym markom prezerwatyw. Również opakowaniaEinhorn wykonuje się  z materiałów pochodzących z recyklingu – nie tylkosą ekologiczne, lecz także śliczne, bo projektowane przez zaprzyjaźnionychz marką artystów i artystki” – podkreśla Marta Brzezińska z Lula Pink.

Wyszukiwanie gadżetów erotycznych, kosmetyków czy prezerwatyw wymaga od nas trochę zachodu, zdecydowanie jednak się opłaca, i nam, i planecie. Zielona przyszłość seksu to zatem nie seks solo i partnerski zapośredniczony przez wideo lub telefon (choć trzeba przyznać, że w opcji minimum wymagają one co najwyżej lubrykantu), ale przede wszystkim wegańskie prezerwatywy, gadżety zasilane światłem słonecznym (pionierem jest tu marka CalExotics) czy bielizna tworzona z materiałów pochodzących ze zrównoważonych źródeł. Less waste jest sexy!