Jak pisze w „Warsztatach intymności” seksuolożka Agnieszka Szeżyńska, jedna z propagatorek Koła Zgody w Polsce, powstało ono, aby pomóc nam zrozumieć, czym jest zgoda (a z tym wciąż mamy duży problem), jakie są nasze potrzeby i jak je komunikujemy. Koło pomaga także zrozumieć dynamikę wymiany dotyku – tego niedocenianego, a przecież tak podstawowego zmysłu i gestu, od którego wiele się zaczyna.

Koło Zgody jest diagramem, który naszkicowała Betty Martin i który udostępnia za darmo wraz z wykładami na jego temat. Dzieli się na połowę o dawaniu i połowę o braniu. Ale składa się właściwie z czterech równych części. Zawierają się w nich role związane z dawaniem lub przyjmowaniem przyjemności. Chodzi o to, co kto robi i na co dla czyjego dobra/przyjemności się decyduje – własnej czy cudzej czy zarazem swojej i czyjejś.

Przykład? Może być nim seks oralny. Może być głaskanie. Może być parzenie herbaty, bo nie musimy ograniczać Koła Zgody wyłącznie do seksu. Możemy dawać przyjemność, skupiając się drugiej osobie, na sprawieniu jej przyjemności, daniu jej tego, czego pragnie, czego potrzebuje. Ale możemy też dawać z myślą o sobie! Bo dla nas będzie to przyjemne. Bo uwielbiamy pieścić drugą osobę językiem. Albo odczuwamy niezwykłą rozkosz, parząc komuś herbatę. Dotykając czyjejś skóry. Niezwykle istotne jest zadawanie pytań, uzyskiwanie zgody. Pytajmy, czy ktoś ma na coś ochotę i chce to od nas otrzymać – niezależnie od tego, czy to jest coś, co ma sprawić przyjemność tej osobie, czy nam. Działajmy podobnie, kiedy to my chcemy coś dostać. Pytajmy, czy ktoś może nam dać tę czy inną przyjemność, licząc się oczywiście z odmową. Możesz się też zgodzić – jeśli ci to pasuje – na przyjęcie pieszczot, wiedząc, że tej drugiej osobie sprawi to frajdę. Jak pytać? Konkretnie, jasno. „Czy miałbyś/miałabyś ochotę na masaż pleców?” i „Czy wymasujesz mi plecy?”

Oczywiście można uznać, że Betty nie zrobiła niczego rewolucyjnego, że jej diagram jest wręcz mało sexy, odziera seks z nieprzewidywalności, szaleństwa. Rzecz jednak w tym, że szaleństwo nie będzie dla nas przyjemne czy też tak przyjemne, jak mogłoby być, jeśli dostaniemy coś, na co wcale nie mamy ochoty. Szaleństwo to też ryzyko, że będziemy się zmuszać, wbrew sobie poświęcać dla czyjejś przyjemności. W efekcie ani my, ani inna osoba/osoby nie wyciągną z takiego seksualnego spotkania tyle, ile by mogły.

I jeszcze rada od Agnieszki Szeżyńskiej z „Warsztatów intymności”: „Gdy wejdziesz w każdą z ról z osobna, łatwiej będzie ci zauważyć i docenić te momenty, w których dwie dynamiki Koła Zgody nałożą się na siebie”. Takie przepracowanie okaże się zapewne pomocne w niejasnych sytuacjach, w seksualnym chaosie, łatwiej ci będzie poruszać się po swoim ciele, rozpoznać własne intencje i to, na co masz zgodę, a na co nie. Więc warto przyjrzeć się najpierw dawaniu i braniu z osobna, potrenować w różnych rolach, by potem czerpać z Koła Zgody w pełni, kiedy role zaczną się splatać.

W tym wszystkim niezwykle istotne jest danie sobie czasu i przestrzeni na odkrywanie tego, co sprawia nam przyjemność, podążanie za nią, wsłuchiwanie się w ciało, uważność na jego reakcje. Pamiętajmy przy tym, że przyjemności nie da się wymusić. To, co kiedyś było przyjemne, po czasie może już takie nie być. To, co w fantazjach wydawało się szczytem rozkoszy, w realu może rozczarować. Podobnie z obrazkami z filmów, opisami z książek, opowieściami innych osób. Mamy różne preferencje, które z czasem mogą się zmieniać. Mimo czyichś usilnych starań nie poczujemy przyjemności, jeśli nie damy sobie na nią przyzwolenia, jeśli będzie ona miała płynąć z czegoś, co nie jest „nasze”, na co nie mamy otwartości ani zgody. I tu właśnie diagram Betty Martin może sporo uświadomić. Zwłaszcza w sytuacjach, kiedy wydaje się, że w seksie powinno być przyjemności po równo. Wróćmy do seksu oralnego. Dajemy go komuś. Może przyjemność sprawia nam to, że tej drugiej osobie jest przyjemnie. I to jest OK. Ale nie chcemy zaraz po tej sytuacji otrzymać seksu oralnego, bo np. nie sprawia nam on przyjemności. To może być bardzo ciekawe i odciążające w wielu sytuacjach erotycznych, sprzyja asertywności, ale i wyrażaniu swoich pragnień.

Zasady opisane w Kole Zgody należy stosować regularnie i z rozmysłem. To nie jest jednorazowe ćwiczenie. Nasza seksualność zmienia się wraz z nami, a praktyka czyni mistrza i mistrzynię.