Branża lotnicza jest jedną z tych zdominowanych przez mężczyzn. Są jednak kobiety (także w Polsce), które sprzeciwiły się krzywdzącym stereotypom i zaczęły spełniać swoje zawodowe marzenia. Magdalena Majcher jest jedną z nich. 28-letnia pierwsza oficer Polskich Linii Lotniczych LOT na co dzień zasiada za sterami samolotu pasażerskiego Boeing 737. Jak sama przyznaje, nie wszystkim się to podoba, ale w tym zawodzie nie liczą się płeć, wiek czy kolor skóry, poza kompetencjami ważne są współpraca i otwartość.

Joanna Twaróg: Jesteś jedną z zaledwie kilku kobiet w Polsce, które pilotują samolot pasażerski Boeing 737, zgadza się?

Magdalena Majcher: Tak. W tym momencie w dziale pilotów B737 są cztery kobiety w stopniu pierwszego oficera, w tym ja, a także jedna pani kapitan. Już niedługo będę również mogła pilotować samoloty typu Embraer – jestem właśnie w trakcie szkolenia. W tamtym dziale pracuje zdecydowanie więcej koleżanek. Dzięki temu od czasu do czasu będę mogła latać w załogach stuprocentowo żeńskich.

Branża lotnicza uchodzi za typowo męską. Jesteś zawodowo związana z PLL LOT. Ile kobiet zasiada za sterami samolotów naszych narodowych linii lotniczych?

Na co dzień pracuję przede wszystkim z mężczyznami. Powoli się to zmienia. Coraz więcej kobiet wiąże się zawodowo z lotnictwem, ale ta dysproporcja wciąż jest duża. PLL LOT zatrudnia około 900 pilotów, w tym ponad 40 kobiet.

Skąd Twoim zdaniem wynika ta dysproporcja?

Myślę, że kobiety wciąż rzadko myślą o tym, by zawodowo prowadzić tira, autobus albo właśnie być lotniczką. Nie chodzi o to, że z czymś mogłyby sobie nie poradzić. Po prostu nie interesują się tym i chętniej wybierają inne zawody.

A co powiedziałabyś dziewczynom, które myślą o karierze lotniczki, ale z jakiegoś powodu nie chcą albo boją się pójść tą drogą?

Kobiety mogą wszystko. Mogą być świetnymi zawodowymi kierowcami, motorniczymi, a także lotniczkami oraz mechanikami lotniczymi. Jeśli czegoś pragną, to mogą to osiągnąć – wystarczy zmienić sposób myślenia i uwierzyć we własne możliwości.

Wiele osób uważa zawód pilota za jeden z najbardziej atrakcyjnych na świecie. A jak to jest w przypadku kobiet? Jak ludzie reagują, gdy dowiadują się, że na co dzień pilotujesz samoloty liniowe?

Niektórych po prostu przyciąga mundur. I to dotyczy zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Słyszałam opinie, że to właśnie garnitur oraz krawat dodają nam – kobietom za sterami samolotów – atrakcyjności. Nosimy strój, który przez długi czas uchodził za typowo męski, ale makijaż czy zadbane paznokcie sprawiają, że wyglądamy i czujemy się bardzo kobieco.

Czy w kokpicie samolotu obowiązuje jakiś dress code?

Tak, wszystko jest dokładnie opisane w podręczniku dyscypliny mundurowej. Dozwolone kolory paznokci, fryzury, wysokość obcasa… W kokpicie musimy wyglądać elegancko i schludnie.

Wciąż panuje przeświadczenie, że kobiety są gorszymi kierowcami niż mężczyźni. To oczywiście nie jest prawda, tylko krzywdzący stereotyp. Chciałabym się jednak dowiedzieć, jak to wygląda w chmurach?

W tej pracy ważne są kompetencje, a nie płeć. Niezależnie od płci przechodzimy te same szkolenia i zdajemy te same egzaminy, a nasze umiejętności są sprawdzane w ten sam sposób. Nie dostajemy taryfy ulgowej. Jeśli coś byłoby nie tak, to po prostu nie przeszłybyśmy danego etapu szkolenia, albo nie zaliczyłybyśmy jakiegoś testu. W pracy pilota najważniejsze jest bezpieczeństwo. Płeć nie ma tu żadnego znaczenia.

A jak reagują pasażerowie?

Choć coraz więcej kobiet pracuje w branży lotniczej, wielu pasażerów zwraca uwagę na płeć osoby za sterami samolotu. To miłe, kiedy pasażerowie machają do nas z rękawa albo po prostu się uśmiechają.

Niestety ta dysproporcja płciowa wciąż jest widoczna. Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że mimo to branżę lotniczą można uznać za dość zróżnicowaną. W końcu na niebie każdego dnia pojawiają się tysiące samolotów, a za ich sterami są ludzie w różnym wieku, różnych narodowości. Jestem bardzo ciekawa, jak Ty to postrzegasz.

Za sterami samolotów na całym świecie możemy spotkać różne osoby. Różnica wieku między kapitanem, a oficerem może wynieść nawet ponad 40 lat. Wśród pilotów są zarówno single, jak i matki czy ojcowie. Każdy z nas jest inny, ale łączą nas wspólna pasja i miłość do lotnictwa.

Czy płeć, kolor skóry albo wiek mają jakikolwiek wpływ na to, co się dzieje w kokpicie samolotu?

Nie ma. Działamy wobec ściśle określonych zasad CRM, czyli zasad współpracy w załodze. Wszyscy jesteśmy tak samo wyszkoleni. Mamy za sobą m.in. egzamin z lotniczego angielskiego, dzięki czemu bez problemu się porozumiewamy. Nasze wygląd, płeć, wiek czy pochodzenie nie mają żadnego znaczenia. Liczą się umiejętności i doświadczenie.

 

fot. archiwum prywatne

Dokąd najczęściej latasz?

Boeingiem latam przede wszystkim po Europie. Zdarzają się także dłuższe podróże, np. do Kazachstanu oraz loty krajowe.

A masz jakąś wymarzoną destynację?

Nigdy o tym nie myślałam. Siatki połączeń w liniach lotniczych są bowiem ściśle określone. Oczywiście są także nowości, czy loty specjalne. Muszę przyznać, że podróże do nowych miejsc, a nawet wizyty na nowych lotniskach to dla mnie ogromna frajda i ciekawe doświadczenie.

Pamiętasz swój pierwszy lot jako oficera? Jakie emocje Ci wtedy towarzyszyły?

Przede wszystkim stres, bo wszystko wokół było nowe. Do tamtej pory latałam Boeingiem tylko na symulatorze. Mój pierwszy lot tym typem samolotu to były kręgi, czyli ćwiczenie startów i lądowań. Pamiętam, że lecieliśmy w nocy. Chciałam się przespać po południu, czyli na chwilę przed lotem, ale nie mogłam. Bałam się, że zaśpię albo się spóźnię. W rezultacie dojechałam na lotnisko zdecydowanie za wcześnie. Nie mogłam się doczekać momentu, w którym znajdę się w kokpicie samolotu. Sam lot był dość spokojny. Trafiłam na świetnego instruktora, który chciał, abym jak najwięcej się nauczyła. Mimo to towarzyszyły mi stres i adrenalina – chciałam wypaść jak najlepiej.

Czy stres i adrenalina nadal towarzyszą Ci podczas lotów?

Stres raczej nie. Jako załoga konsultujemy się ze sobą podczas lotu, jesteśmy w stałym kontakcie z kontrolą ruchu lotniczego. Jeśli są złe warunki pogodowe, to przed startem zaopatrujemy się w większą ilość paliwa. Dzięki temu w razie jakichkolwiek trudności możemy udać się na lotnisko awaryjne. Z kolei w przypadku zbyt dużego ryzyka dział operacyjny wstrzymuje lot – wszystko jest na bieżąco sprawdzane i pod stałym nadzorem odpowiednich osób. Bardzo lubię swoją pracę, dlatego zawsze towarzyszy mi w niej radość.

Czyli praca w branży lotniczej – zarówno za sterami samolotów, jak i we wspomnianym przez Ciebie dziale operacyjnym – to praca zespołowa. Musicie na sobie polegać, wspierać się i szanować.

W kokpicie są dwie osoby. Gramy do jednej bramki. Wzajemnie się wspieramy, ale również kontrolujemy. Musimy być pewni, że wszystko jest OK. Pomaga nam w tym także załoga pokładowa. Tworzymy jedną idealnie zgraną drużynę, nad którą opiekę sprawuje kapitan. Przed każdym lotem spotykamy się na odprawie. Właśnie wtedy ustalamy wszystkie szczegóły dotyczące rejsu czy naszej współpracy na pokładzie samolotu. Osoby, które nie chcą albo nie lubią współpracować, mają marne szanse na sukces w tej branży.

Jak to się stało, że zostałaś lotniczką ?

Mój tata jest pilotem, więc lotnictwo było w moim domu od dawna. W dzieciństwie nie myślałam jednak o tym, żeby zawodowo pilotować samolot. Chciałam być weterynarką albo tłumaczką. Dopiero w liceum zorientowałam się, że lotnictwo to może być to. Wybrałam studia na politechnice i wtedy zrozumiałam, że właśnie tym chciałabym się zajmować w życiu.

Masz jakieś zawodowe marzenie?

Mam wiele marzeń – jak myślę każdy. Nie chciałabym się skupiać tylko na aspekcie zawodowym. W PLL LOT na pewno będę dążyła do zostania kapitanem, ale oprócz lotnictwa kocham… ogrodnictwo. Marzy mi się piękny ogród, w którym będę mogła uprawiać ulubione warzywa, owoce oraz pielęgnować rośliny. A po pracy usiądę z kubkiem kawy i psem na kolanach i popatrzę w niebo.