Polska muzyka:

Ciechowski, Maanam, Nosowska, Pogodno, Edyta Bartosiewicz. Tak mi się kojarzą moje pierwsze zderzenia z polską muzyką, pierwsze zachwyty, pierwsze zrozumiane metafory. Ciechowski to tańce w salonie z moją mamą, Maanam to deszczowe popołudnia w centrum Warszawy, Nosowska to rozdziawione usta na koncercie, Pogodno kojarzy mi się z pierwszymi moimi zespołami i próbami w piwnicach, a Edyta Bartosiewicz to miłość do dziewczyn z gitarami.

Polskie kino:

„Akademia Pana Kleksa” i tata grający na basie w ścieżce dźwiękowej, dużo historycznych dramatów, jeszcze więcej komedii romantycznych i filmy Machulskiego. 

Język polski:

Zawsze podniesiona ręka, wypracowania dwa razy dłuższe niż pisała reszta klasa, wiersze czytane po nocach z wypiekami i zazdrosne spojrzenia koleżanek za najlepszą ocenę. Byłam prymuską z języka polskiego, a ironia losu jest taka, że matura ustna z tego przedmiotu poszła mi najgorzej z całej klasy. 

Polska publiczność:

Pasky, krzyże na twarzach, transparenty z hasłem „każda dziewczyna ma wierzyć w siebie” i bardzo szerokie uśmiechy. Uwielbiam polską publiczność i uwielbiam być polską publicznością!

Polska polityka:

Czerwona strzała, tłumy na ulicach, memy na kartonach po pizzy i szum w telewizji. 

Polskie kobiety:

Silne i przychylne, zawsze nieomylne, ładne i zaradne, miłe, zazdrosne tylko chwilę. Kocham polskie kobiety!

Polska gościnność:

Krzyż na ścianie, herbata na wejściu, kapcie dla gości, dużo muzyki i zawsze pełny kieliszek. Moja mama uwielbiała organizować gościom wystawne kolacje, podczas których każdy dostawał ręcznie pisaną wróżbę i mały prezent. Wróżby były pełne czarnego humoru i przepowiadały przyszłość w krzywym zwierciadle, a prezent był zazwyczaj czymś mało przydatnym w domu. Też takie daję (śmiech).

Polska historia:

Wkuwanie dat i jeden wielki mętlik w głowie. Pamiętam, jak nasza pani od historii napisała kiedyś podczas sprawdzianu na tablicy hasło motywacyjne: wiem, umię, potrafię. Za błąd w słowie „umię” straciłam szacunek do niej i do historii. Żałuję! PS. historii w kontekście zajęć ofkors. 

Polska przyroda:

Złote liście jesienią zwiastujące moje urodziny w listopadzie. Czarny śnieg i spóźniające się autobusy w grudniu. Sopot i wzorki ze szronu na molo w styczniu. Potem długo, długo mróz i nic. Następnie cudowny śpiew ptaków w ogrodzie w maju. Schodki nad Wisłą i prażące słońce przez cały czerwiec. Zieleń drzew na koncertach w lipcu i w sierpniu. Góry Stołowe we wrześniu. Październik. I tak w kółko. 

Polska kuchnia:

Fartuch mojej mamy i jej popisowe dania ze składników ze spiżarki: prawdziwy polski chleb na zakwasie, szarlotka z budyniem, ogórkowa, ciasto śliwkowe i gołąbki.