Natalia Kusiak – podróżniczka, dziennikarka, blogerka. Miłośniczka ciekawych sportów, książek, dobrego jedzenia i fotografii. Dziewczyna, która potrafi pięknie żyć.

fot. Piotr Bratosiewicz

Joanna Łazarz: Jakie nowe miejsca odwiedziłaś w tym roku w Polsce?

Natalia Kusiak: W tym roku rzeczywiście miałam okazję popatrzeć na nasze rodzime atrakcje z bliska. Podróże po Polsce nigdy nie były moją mocną stroną. Mało wyjeżdżałam w dzieciństwie, więc jako samodzielna osoba miałam w sobie ten ogromny głód dalekiego świata. Niemniej w te wakacje zdecydowanie nie nudziłam się. Zaplanowałam kilka weekendowych tras, z których każda była inna: Tatry, Bieszczady, Kaszuby, Podlasie i kilka miejskich wypraw. Wiosną zamierzam kontynuować tę przygodę.

Co Cię pozytywnie zaskoczyło podczas podróży po Polsce?

Przede wszystkim to, że nasza rodzima oferta branży turystycznej wcale nie odstaje od tego, co oferują popularne kierunki na świecie. Mamy przepiękne, butikowe hotele, klimatyczną agroturystykę i duże ośrodki. Podróżując po świecie, kocham odkrywać ofertę gastronomiczną każdego z odwiedzanych miast. Polska pod tym względem wcale nie odstaje - w większych miastach można testować ofertę restauracyjną przez dobrych kilka dni, nawet jeżeli bierzemy pod uwagę tylko ofertę wegańską. Jest nieźle!

Czym, w sferze emocjonalnej, różni się podróżowanie po Polsce od podróżowania po reszcie świata?

Wydaje mi się, że jest spokojniejsze. Nie wiąże się ze stresem dojazdów i spóźnień na lotnisko albo dopłat za nadbagaż. Nie ma też żadnej bariery językowej, więc dużo mocniej można wsiąknąć w lokalne społeczności. Oczywiście z drugiej strony wydaje się mniej ekscytujące, ale to wszystko zależy od tego, jak zaplanujemy nasz czas.

Jak w czasie pandemii zmienił się sposób podróżowania? Czego dzisiaj ludzie oczekują od podróży?

W ostatnim czasie mocno widoczne, zwłaszcza w mediach społecznościowych, stały się organizowane wyjazdy tematyczne - tak to nazwijmy, bo to bardzo szeroki obszar. Kolejne pasjonatki organizują warsztaty sportowe, jogowe, gotowania, medytacji, warsztaty dla kobiet itd. Wydaje mi się, że ludzie już trochę najeździli się na all inclusive i na „leżenie na plaży”. Zaczęli szukać czegoś, co w jakiś sposób ich rozwinie czy poruszy i uważam, że to jest absolutnie super. Nie chodzi mi tu o deprecjonowanie wyjazdów wypoczynkowych, wręcz przeciwnie. To one są tymi wakacjami pierwszej potrzeby. Jeżeli ludzie sięgają po coś, co będzie wymagało od nich więcej wysiłku to znaczy, że swoje już przeleżeli.

Jakie wyjazdy wolisz – spontaniczne czy szczegółowo zaplanowane? 

Lubię mieć zaplanowaną większą część trasy. Jestem wtedy spokojna, że nic wyjątkowego mnie nie ominie, że poświęcę cenny czas na to, co najpiękniejsze, najsmaczniejsze i najciekawsze. Wiem, że to może mało romantyczne, ale mimo iż spędzam „w trasie” większą część roku, nadal mi mało.

Weganka nie będzie podróżować po Polsce głodna? 

Mogę z całą pewnością stwierdzić, że wegańska propozycja dzisiaj jest całkiem bogata i smaczna. Mówimy oczywiście o dużych miastach, na trasach dojazdowych i w małych miasteczkach nadal bywa różnie, chociaż oczywiście wszędzie da się coś znaleźć. Niemniej wszystkie duże miasta mają już bardzo dobrą ofertę roślinną, która dziarskim krokiem wchodzi do głównego nurtu. W samym Krakowie np. najczęściej zamawianym daniem z dostawą jest wegański kebab, a najlepszą piekarnią właśnie ta wegańska. Dajcie jeszcze kilka lat tej zielonej rewolucji.

Miejsca w Polsce polecane przez Natalię Kusiak: 


Tatry

Może oklepane, może każdy z nas był na szkolnych wycieczkach, ale wydaje mi się, że to miejsce, które można w pełni docenić dopiero jako dorosły. My wybraliśmy się na spokojne przejście do Doliny Pięciu Stawów i zejście przez Szpiglas następnego dnia. To piękna, malownicza trasa dla amatorów, ale pozwala jednak poczuć się przez chwilę jak prawdziwy, górski wędrowiec, kiedy trzeba wspiąć się kilka metrów, używając łańcuchów. Bardzo miło, chociaż umiarkowanie komfortowo, wspominam nocleg w schronisku: świetne góralskie jedzenie i głośne chrapanie współlokatorów. Wszystkie niedogodności można odbić sobie w kultowym Hotelu Harnaś w Bukowinie Tatrzańskiej. Modernistyczna bryła budynku była perełką już w latach 70.. Dzisiaj, po remoncie, znowu potrafi zachwycać. Idealny plan na wiosenny weekend.

fot. Natalia Kusiak


Podlasie

Uważam, że Lublin to jedno z bardziej niedocenianych polskich miast. Przepiękna, dobrze zachowana starówka skrywa wiele świetnych restauracji. Jedną z moich ulubionych jest Mandragora, która serwuje dania kuchni żydowskiej. Polecam wybrać się tam późną jesienią lub zimą, aby spróbować genialnych placków ziemniaczanych przygotowywanych tam wg oryginalnego przepisu. Ziemniaki muszą zawierać konkretną ilość skrobi, więc nie dostaniecie ich poza tym krótkim, sezonowym okienkiem. 

fot. Natalia Kusiak


Jeżeli już zdecydujecie wybrać się we wschodnie rejony Polski, warto dojechać do samej granicy, gdzie łączą się granice trzech państw: Polski, Białorusi i Ukrainy. Znajdziecie tam urokliwe Siedlisko Sobibór, gdzie możecie nocować w drewnianych chatach (koniecznie sprawdźcie przed wyjazdem, czy będą czynne, bo to również atrakcja sezonowa, w zimne miesiące możecie nocować w głównym budynku). Spacery wzdłuż Bugu i odkrywanie ukrytych miejsc, w których czas się zatrzymał, to wyjątkowo relaksujące zajęcie, które pozwala odetchnąć pełną piersią w tych trudnych czasach.

fot. Natalia Kusiak


Krakowski Kazimierz

Pomyślicie sobie pewnie, że to jakaś kolejna oczywista oczywistość, ale nie do końca moi drodzy! Jeżeli są wśród nas fani gastro podróży, to wiecie, co to znaczy pojechać gdzieś dla dobrego jedzenia. Do tej pory to był Rzym, Paryż, Londyn, ale w nowych czasach proponuję spróbować smaków Krakowa. Sama wybrałam się na taki jedzeniowy, przedłużony weekend i Kraków bardzo zaskoczył mnie swoją przepyszną stroną. Polecam Wam szczególną uwagę zwrócić na Kazimierz i pospacerować po nim jak prawdziwy turysta. Chwilowo restauracje oferują jedynie wynosy, ale liczę na to, że wkrótce będziemy mogli wygodnie rozsiąść się w Rannym Ptaszku czy jego siostrzanym Hummus Amamusi. Nawet jeżeli na co dzień mieszkacie w Krakowie, warto spojrzeć na niego z innej perspektywy i może np. wybrać się na taki spacer z przewodnikiem, który będzie mógł opowiedzieć nam o najbardziej interesujących wątkach historycznych? 

fot. Natalia Kusiak


Bieszczady

Wychowałam się na Podkarpaciu, więc jak to często bywa, ten region wydawał mi się zupełnie nieciekawy. Nie rozumiałam, co ludzie widzą w tych bezkresnych lasach. Przy okazji wizyty w rodzinnych stronach, postanowiłam zapuścić się nieco dalej na południe. Nauczona doświadczeniem, że dorastając, obieramy inną perspektywę w patrzeniu na świat, postanowiłam wrócić w Bieszczady. Warto. 

Jeżeli traficie na dobrą pogodę, możecie chodzić po szlakach przez kilka dni. Panuje tu zupełnie inny klimat niż w Tatrach. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale chodzi chyba o to, że tu ludzie wędrują dla przyjemności, nie dla kolejnego poziomu trudności. 

fot. Natalia Kusiak


W samym sercu Bieszczad leży Hotel Arłamów, na który powinniście zwrócić uwagę. Nie jest to mały, rodzinny hotelik, a ogromny kompleks. Nie znajdziecie takich poleceń na moich kanałach, a jednak. Cały sekret tkwi w tym, że Arłamów ma niesamowite zaplecze sportowe, niespotykane w innych miejscach w Polsce, myślę, że trudno o coś takiego nawet w skali światowej. Możecie tu wyczynowo lub rekreacyjnie uprawiać kilkadziesiąt dyscyplin sportowych: strzelectwo sportowe, łucznictwo, jazdę konną, wspinaczkę, golf, narciarstwo (w sezonie), tenis, squash i wiele, wiele innych. Jeżeli chcecie w miłych warunkach przetestować na własnej skórze tak kompletnie różne dyscypliny sportu, to jest miejsce na was. Wieczorem przepiękna i ogromna strefa SPA ukoi wasze zmęczone mięśnie jak nic innego. 

fot. Piotr Bratosiewicz

 

Natalia Sosin-Krosnowska –  od prawie 20 lat pracuje w mediach. Od ośmiu lat prowadzi i współprodukuje program telewizyjny „Daleko od miasta”, jest autorką książki o życiu na wsi „Cisza i spokój”.  Była redaktor naczelną i współtwórczynią polskiej wersji językowej europejskiego magazynu internetowego cafebabel.com, dziennikarką redakcji zagranicznej i prezenterką Polsatu, pracowała w wydawnictwie Agora. Jej artykuły publikowano m.in. w „The New York Times”, „La Stampa” i „Die Zeit”. Stypendystka IVLP amerykańskiego Departamentu Stanu. 

fot. archiwum Natalii Sosin-Krosnowskiej
 

Joanna Łazarz: W ramach swojej pracy poznajesz Polskę w sposób wyjątkowy – odwiedzasz gospodarstwa agroturystyczne ze swoim programem „Daleko od miasta”, w którym każdy odcinek poświęcony jest takiemu miejscu, nie tylko w kontekście podróży, ale też urządzania domu poza miastem.

Natalia Sosin-Krosnowska: Jeżdżę w takie miejsca, w których mieszka się z gospodarzami albo w domu obok nich. To bardzo inspirujące, bo większość tych ludzi ma ciekawe historie, które często sprowadzają się do tego, że porzucili kariery w wielkich miastach i wybrali życie. W pewnym sensie podążam ich drogą, bo też niedawno wyprowadziłam się z Warszawy pod Kraków. Chociaż jako dziecko mieszkałam już w lesie, bo moi rodzice przeprowadzili się pod koniec lat 70. pod Kraków, do domu, w którym dzisiaj mieszkam, więc w pewnym sensie zatoczyłam koło. W Warszawie zrobiłam karierę – pracowałam w telewizji Polsat, byłam dziennikarką w Agorze. Ale po urodzeniu dziecka stwierdziłam, że mieszkanie w mieście trochę nie ma już dla mnie sensu. Bo nie korzystam z miasta, a życie w nim bardzo dużo kosztuje. Jako mama nie wychodziłam już wieczorami „na miasto”, przestało mnie to kręcić. 

Coraz więcej osób decyduje się na dłuższe lub krótsze wyjazdy „pod gruszę”. Z czego to wynika?

To ogromny trend, widzę, jak bardzo zmienił się sposób odpoczywania na przestrzeni tych ostatnich lat. Swój program nagrywam od ośmiu lat i pamiętam, że gdy robiliśmy pierwszy sezon, to zarezerwowanie z dnia na dzieńtakiego miejsca na trzy dni produkcji nie stanowiło problemu. Od paru lat jest tak, że gdy zaczynamy dzwonić do właścicieli interesujących agroturystyk w styczniu, to często nie mają już wolnych tychtrzech dni w sezonie wakacyjnym. Moim zdaniem, ma to związek ze światowym trendem na ekologię, samoświadomość, samowystarczalność. Internet i praca zdalna przyczyniają się do tego, że ludzie coraz częściej wybierają pracę czy odpoczynek na wsi. Dlatego gospodarstwa agroturystyczne podczas pandemii kwitną. Rodziny z dziećmi decydują się na to, żeby wyjechać z miasta chociaż na chwilę, żeby odetchnąć. Z mojej dzisiejszej perspektywy mieszkanki wsi totalnie to polecam. Plus agroturystyka to dzisiaj świetny biznes. 

Gdzie jest w Polsce najpiękniej?

Pięknie jest nad polskim morzem, ale nie jestem fanką odpoczynku nad nim. Jest tam ciasno, drogo, turyści i tak tam przyjeżdżają, więc nikomu nie zależy na tym, żeby jakoś specjalnie o nich zadbać. O wiele ciekawiej jest na Pojezierzu Drawskim, w północno-zachodniej Polsce, na Kaszubach, na Podlasiu, na Warmii, na Dolnym Śląsku. Warmia ma taką przewagę nad Mazurami, że jest dalej od Warszawy, dlatego jest tam o wiele mniej turystów. Ma piękną zabudowę, przypomina Toskanię. Gospodarstwa są tam duże. Bardzo lubię tamte okolice. Uważam, że to świetne miejsce do mieszkania na stałe. Wyprowadziło się tam w ostatnich latach wielu ludzi z dużych miast, którzy robią na miejscu fajne rzeczy. Polecam też niezmiennie ścianę wschodnią, okolice Białowieży. Suwalszczyznę – nadal trochę dziką, z piękną przyrodą, niezniszczoną przez ludzi. Bardzo ciekawe kulturowo Podlasie, gdzie zdarza się, że w jednej wsi żyją wspólnie wyznawcy trzech różnych religii i nie ma z tego powodu problemów.

Miejsca w Polsce polecane przez Natalię Sosin-Krosnowską:


Kwieci Dom Gościnny
Kwieciszowice 22A, 59-630 Mirsk
kwieci.pl

Elegancki, butikowy pensjonat w starej szkole w Górach Izerskich. Fantastyczne jedzenie! Świetne miejsce do pierwszych wypraw w góry.

fot. archiwum Natalii Sosin-Krosnowskiej


Cisowe Wzgórze
Rowele 34, 16-406 Rowele
cisowewzgorze.pl

Domki do wynajęcia na dzikiej, pięknej i czystej Suwalszczyźnie. Dodatkowym atutem jest kuchnia autorska współwłaściciela – niegdyś kucharza w popularnej warszawskiej restauracji.

fot. archiwum Natalii Sosin-Krosnowskiej


Kwaśne Jabłko
Włodowo 27, 11-008 Włodowo
kwasnejablko.pl

Kawałek Toskanii na Warmii. Genialne jedzenie i produkowany przez gospodarzy cydr. Miejsce zarówno dla singli, par, jak i rodzin z dziećmi.

fot. archiwum Natalii Sosin-Krosnowskiej


Owczarnia Lefevre
Kiersztanowo 27, 11-320 Kiersztanowo
owczarnialefevre.com

Stephane Lefevre porzucił świat wielkiej mody w Paryżu, by hodować na Warmii owce. Owczarnia Lefevre to jedno z moich ukochanych miejsc i ludzi – francusko-polska rodzina hodująca owce i produkująca genialne, nagradzane co roku sery. 

fot. archiwum fot. archiwum Owczarnia Lefevre