Wyobraź sobie, że lecisz na wakacje swojego życia. Siedzisz już w samolocie. I wtedy słyszysz komunikat, że działają trzy z czterech silników. Kapitan uczciwie informuje o usterce i jednocześnie zapewnia, że dolecicie do celu, ale jeśli ktoś chce, może wysiąść. Co zrobisz? Ja wysiadam. A ty polecisz?

To nieprzypadkowa analogia. Dbamy o siebie na wszelkie możliwe sposoby – dieta, sport, badania profilaktyczne, relaks. Zdrowiu intymnemu też poświęcamy tyle uwagi? Tę ważną sferę przemilczamy, nie badamy się, nawet jeśli przydarzy nam się seks bez prezerwatywy, licząc na łut szczęścia. A to jest właśnie ten czwarty silnik, który nie działa, i przez niego możemy nie dolecieć na miejsce. Dlaczego? Pytam o to dr Anetę Cybulę, specjalistkę chorób zakaźnych. A pani doktor mówi wprost: „Bo cały czas wstydzimy się mówić, a nawet myśleć o tym elemencie naszego zdrowia. To absurd. Skoro uprawianie seksu nie zawstydza, mówienie o jego zdrowotnej stronie też nie powinno”.

Bezpieczeństwo i brak oceniania

Zacznijmy od rzeczy zasadniczej – masz prawo do takiej liczby partnerów/partnerek, jakiej pragniesz. To nie podlega ocenie. Jeśli uprawiasz polipartnerstwo, jesteś swingersem, to totalnie twoja sprawa. Istotny jest dla ciebie nawyk zabezpieczenia się barierowo, czyli za pomocą prezerwatyw, bo mają one wysoką skuteczność ochrony nie tylko przed ciążą (to akurat możesz sobie zapewnić pigułkami lub spiralką), lecz także przed chorobami.

Ale życie idealne i życie realne to dwie różne sprawy. Seks bez zabezpieczenia zdarza się częściej, niż myślimy. I to nie tylko na wakacjach. Bo byłaś pod wpływem alkoholu, bo była wyjątkowa chemia, bo nie do końca wiedziałaś, co robisz, bo były grane narkotyki, bo nie chciałaś wyjść na drętwą, bo nie myślałaś, co będzie później… Brzmi znajomo? Zdarza się, wielkie mi halo. Najważniejsze jest właśnie to „potem”. I tu nie warto chować głowy w piasek, licząc, że nic mi się nie przytrafi. Albo – równie źle – zmarnować całe wakacje na martwienie się i snucie czarnych scenariuszy. Jest coś, co zdejmie z ciebie ciężar strachu i niepewności. Szybkie testy!

Każdy wynik testu jest dobry

Szybkie swoiste testy (pobierasz krew, wynik masz po 15 minutach) pozwalają uzyskać bardzo precyzyjny wynik pod kątem chorób wenerycznych. I co wtedy? Żaden kłopot. Choroby przenoszone drogą płciową nie są żadnymi demonami, które wnikają do naszego ciała, żeby nas opętać. Wywołują je zwykłe bakterie, krętki, pałeczki, wirusy itd., podobnie jak inne choroby. Większość z nich (oprócz AIDS) da się szybko wyleczyć. Dostaniesz antybiotyk, przyjdziesz na kontrolę i będziesz wiedziała na przyszłość, że można się tym zarazić nawet od pięknego i zdrowo wyglądającego partnera. I tyle. Oczywiście ważne jest, aby poinformować swoich obecnych i późniejszych partnerów o chorobie i leczeniu. W tym też nie ma nic wstydliwego. Przecież jeśli masz koronawirusa, uprzedzasz osoby, z którymi miałaś kontakt, że chorujesz. Z troski o nich. Podobnie jest z rzeżączką czy chlamydią. Jeśli lubiłaś kogoś na tyle, by pójść z nim do łóżka, powinnaś być w stosunku do niego na tyle w porządku, by powiedzieć mu, że też powinien się przebadać (i leczyć).

Jeśli lubimy mieć wielu partnerów i od czasu do czasu zdarza nam się seks bez prezerwatywy (choćby po alkoholu) lub awaria (kiedy gumka pęknie), powinniśmy po prostu wpisać do swojego kalendarza okresowe badania pod kątem chorób wenerycznych (raz na trzy miesiące). Niestety są też choroby „od seksu”, których wyleczyć się nie da. Ale dzięki szybkiemu wykryciu można je okiełznać i dobrze kontrolować.

Tak, możesz uchronić się przed zakażeniem HIV, nawet kiedy już TO zrobiłaś (i to bez prezerwatywy)

Czy wiesz o istnieniu PeP i PrEP? To profilaktyka przedekspozycyjna i profilaktyka poekspozycyjna. Jeśli do 4 godzin po ryzykownym seksie zażyjesz profilaktykę poekspozycyjną (kilka leków), będziesz chroniona przed rozwinięciem się zakażenia HIV. Dla wielu osób, które prowadzą bogate życie seksualne i miewają licznych przypadkowych partnerów, kluczowe dla bezpieczeństwa intymnego jest z kolei stosowanie PrEP-u. Chętnie sięgają po PrEP ciągły. Jego istotą jest zażywanie tabletek regularnie, o stałej porze (jak w przypadku antykoncepcji), i nasycanie swojego organizmu substancją, która sprawia, że wirus „nie przyjmie się” w organizmie. Istnieje też tzw. PrEP na żądanie. Stosują go osoby, które nie chcą brać tabletek cały czas, a mają w planach np. szalony weekend lub wakacje. Tutaj ważna informacja: potrzeba 7 dni, aby śluzówka pochwy nasyciła się lekiem wirusobójczym. W przypadku kontaktów analnych teoretycznie wystarczy zacząć brać tabletki dwie godziny przed stosunkiem.

Druga istotna informacja: podstawą włączenia profilaktyki przedekspozycyjnej jest zbadanie się i pewność, że nie masz żadnych infekcji przenoszonych drogą płciową (STI, sexually transmitted infections), czyli kiły, HIV, HCV, HBV, rzeżączki, chlamydii. Słowem – że już nie jesteś chora na to, przed czym chcesz się uchronić.  

Lekarze z jednej strony cieszą sią, że jest taki sposób zabezpieczenia się przed tą nieuleczalną chorobą. Daje wolność od lęku i od zakażenia. Z drugiej strony PrEP osłabia czujność. Osoby, które go stosują, niestety rzadko używają prezerwatyw, bo myślą, że są wystarczająco bezpieczne. Niestety PrEP nie zabezpiecza przed innymi STI, dlatego tym ważniejsze jest regularne testowanie się pod kątem ich obecności.

Kiedy robić test na HIV? Zaraz po ryzykownym stosunku? Nie. W punktach diagnostycznych można wykonać darmowe badanie wykluczające zakażenie HIV tzw. testem IV generacji, który wykrywa je między 3.–4. tygodniem od ryzykownego seksu. Test trzeba powtórzyć po 12 tygodniach, żeby mieć pewność. Wynik pozytywny? Leczenie zakażenia HIV wykrytego wcześnie jest dzisiaj o wiele łatwiejsze i prowadzi do takiego obniżenia poziomu wirusa we krwi, że staje się on praktycznie niewykrywalny, a osoba zakażona nie zaraża, nawet drogą płciową. Ale to już temat na osobny artykuł.

Jeśli chcesz uprawiać bezpieczny seks: zawsze miej przy sobie prezerwatywę, rozważ stosowanie PrEP i pamiętaj, że w przypadku seksu po alkoholu masz mocno ograniczoną kontrolę nad sytuacją.

dr Aneta Cybula pracuje też w przestrzeni zdrowia intymnego warszawskiego gabinet DERMEA, gdzie możesz wykonać od ręki wszystkie testy i rozpocząć leczenie STI