Seks z androidem, zaprogramowanym tak, by realizować wszystkie nasze fantazje i odpowiadać na wszystkie potrzeby. Zmyślnie zaprojektowane, innowacyjne gadżety erotyczne. Pornografia, która wykorzystuje technologię rozszerzonej rzeczywistości (więc zamiast tylko oglądać, jesteś w środku akcji). Wreszcie ten mityczny algorytm, który znajdzie idealnego partnera, z którym stworzysz doskonały, również pod względem seksualnym, związek. Prognozy, jak będą wyglądać nasze seksualne interakcje w przyszłości, najczęściej skupiają się właśnie na tych wszystkich nowatorskich narzędziach. Tymczasem prawdziwie nowatorska jest propagowana przez współczesną seksuologię zmiana myślenia o seksie. Nowe zasady, według których będzie się negocjować wejście w kontakt seksualny i definiować jego jakość. Nowe kategorie, którymi opisuje się seksualność. Konsent, dobrostan, bezpieczeństwo, komunikacja. Cztery ekstremalnie sexy trendy.

Masz ochotę? Zapytaj!

Nie ma dobrego seksu bez zgody na seks wszystkich zaangażowanych stron. Ba, bez jasno wyartykułowanej zgody nie powinno być seksu w ogóle. Proste, prawda? Przełomowe! „Przez wiele, wiele lat żyliśmy w świecie, w którym uważano, że istnieją takie instytucje jak małżeństwo czy relacja przełożony–podwładny, w których ten, kto ma większą władzę, może robić temu podległemu dowolne rzeczy, z wymuszaniem seksu włącznie” – powiedziała mi w wywiadzie do lutowego wydania „Glamour” Marta Niedźwiecka, terapeutka i sex coach. „Przez setki lat istnienia zachodniej kultury w jej nowoczesnym kształcie nikogo nie obchodziła zgoda tej strony, która nie miała takiej władzy. Najczęściej były to kobiety. Mąż miał prawo posiąść żonę, nawet jeśli była chora, nie miała ochoty, on miał chorobę weneryczną, ona była w połogu… To się nazywało obowiązkiem małżeńskim, nie miało nic wspólnego z prawem każdego człowieka do samostanowienia, ale funkcjonowało. Konsent to rewolucja obyczajowa. Zakłada seks na nowych zasadach. Mówimy: tak, wiemy, że przez lata silniejszy brał sobie seks, kiedy chciał, ale teraz już tak nie będzie”. Zgoda na seks musi być świadoma. Nie można świadomie zgodzić się na seks, będąc pod wpływem środków odurzających, alkoholu czy narkotyków. I nie można świadomie, dobrowolnie zgodzić się na seks pod presją zewnętrznych nacisków. Co podwójnie rewolucyjne, idea konsentu nie pojawia się już wyłącznie w seksuologii. Wokół zasady dobrowolnej, świadomej zgody na seks tworzone są przepisy prawa w Stanach Zjednoczonych. Reguła jest jasna: jeśli nie było zgody, mamy do czynienia z przemocą na tle seksualnym. A tak konstruowane prawo pozwala skuteczniej chronić ofiary molestowania i gwałtów. 

Zwolennicy starego porządku zgryźliwie żartują, że niby jak ma paść ta zgoda na seks, w jakiej formie, na piśmie? Zwolennicy starego porządku nie rozumieją, że satysfakcjonujące relacje seksualne opierają na wzajemnym szacunku. To relacje, w których nie przekracza się granic drugiej strony, w którym można bezpiecznie komunikować swoje potrzeby, bez strachu przed nadużyciem czy oceną. A to jest możliwe tylko wtedy, gdy o seksie się rozmawia. Paradoksalnie czasy w zamknięciu, gdy jesteśmy odcięci od rozpraszających rozrywek na zewnątrz, sprzyjają intymnym rozmowom. Na randce w kinie nie pogadasz, w knajpie też w sumie głupio poruszać niektóre tematy, ale za to w łóżku można gadać godzinami. Szczerze, otwarcie, bez zahamowania, dla wspólnego dobra. Pomysł na Walentynki? Nie dziękujcie. 

Było dobrze? To dobrze!

Drugą, nie mniej ważną kategorią stosowaną dziś do opisu seksualności jest dobrostan. To kategoria, która odnosi się do jakości doświadczenia seksualnego. Mówiąc najprościej, chodzi o to, czy seks był dobry. Choć „dobry seks” to sytuacja mocno indywidualna, a nie uniwersalna, dla każdego może oznaczać coś zupełnie innego, każdy definiuje dobry seks po swojemu, w zależności od swoich aktualnych potrzeb, preferencji i temperamentu. Dla jednych karmiący będzie seks, w którym jest dużo eksperymentu, dla innych – ten waniliowy. Wszystko jest dozwolone, pod warunkiem, że żadna ze stron nie jest nadużywana, granice nie są przekraczane, nikomu nie dzieje się krzywda. Co jest rewolucyjnego w tym podejściu? Wcześniej seksuolodzy skupiali się na zaburzeniach czy fetyszach. Diagnozowali. A diagnozy bywają stygmatyzujące, powodują frustrację, poczucie winy, wpędzają w kompleksy na tle seksualnym. Uruchamiają w diagnozowanym myślenie, że być może coś jest z nim nie tak, bo jest zbyt wyuzdany, dziwny albo wręcz przeciwnie – zbyt pruderyjny. Kategoria dobrostanu wyklucza stygmaty. Jeśli seks odbył się za zgodą wszystkich, którzy wzięli w nim udział, i przełożył się na poczucie zadowolenia z życia, był satysfakcjonujący fizycznie i emocjonalnie, był źródłem przyjemności, zaspokoił potrzeby, z którymi w tę interakcję wchodziliśmy, to wszystko jest OK i warto o tym rozmawiać – mówić nie tylko co nam nie pasuje, ale przede wszystkim o tym co lubimy i czego pragniemy!

Ryzykujesz? Dorośnij!

Nie będzie OK, jeśli seks nie był bezpieczny. Seks obciążony ryzykiem – niechcianej ciąży, choroby wenerycznej – nie może przekładać się na dobrostan, bo jest źródłem stresu i strachu. A to emocje, które psują samopoczucie. Edukacja seksualna kładzie nacisk na bezpieczeństwo. Brak dostępu do rzetelnej, fachowej edukacji seksualnej… Sami wiecie. A co z ludźmi, którzy deklarują, że lubią ryzyko i uprawiają przygodny seks bez zabezpieczenia? Powinni zaprzestać seksu, bo ta rzekoma miłość do hazardu to nic innego jak skrajna niedojrzałość, więc niech najpierw dorosną. I tak, drogie heteroseksualne dziewczyny, prezerwatywa to podstawa, nawet jeśli sypiacie ze sobą już od jakiegoś czasu, jesteście sobie wierni, a ty stosujesz inny rodzaj antykoncepcji. W takiej sytuacji ze stosowania zwalniają wyłącznie aktualne wyniki badań. 

Ale bezpieczeństwo w seksie to nie tylko antykoncepcja. Poczucie komfortu zapewnia również otwarta, mądra komunikacja, bez uprzedzeń i ocen. Rozmowa o potrzebach, fantazjach, granicach. Do takiej zachęca Durex, kontynuując rozpoczętą w czerwcu 2020 roku kampanię „Głośni w łóżku”. W tym roku dostarcza narzędzie, które pomoże parom w szczerych rozmowach i proponuje, by tegoroczne Walentynki poświęcić właśnie rozmowie o tym, co nas kręci. A pomocna będzie w tym specjalna gra przygotowana przez markę we współpracy z edukatorką seksualną Joanną Keszka. To prosta gra karciana typu „pytanie-odpowiedź” przeznaczona dla osób będących w związkach, które chcą zainicjować intymną rozmowę i dowiedzieć się o pragnieniach drugiej połówki oraz zdradzić własne potrzeby. Mogą w nią grać różne pary, niezależnie od stażu związku, wieku (18+) czy orientacji seksualnej.

fot. Robert Ceranowicz

W strefie marki na Allegro dostępna jest wirtualna wersja gry dla par, ukazująca przedsmak tego, co dostaną Ci, którzy zdecydują się na zakup jednego z trzech dostępnych zestawów. W skład każdego z nich wchodzi talia kart zapakowana w designerskie pudełko, zawieszka na drzwi dająca drugiej połówce znać, że te Walentynki zostaną spędzone (głośno) w łóżku oraz  opakowanie prezerwatyw Durex Invisible Supercienkie – najcieńszych prezerwatyw w portfolio marki, zapewniających maksymalne poczucie bliskości. Oprócz tego, dla pragnących zadbać o prawdziwie intymną atmosferę, przygotowano zestawy zawierający dodatkowo polskiej produkcji, ręcznie wyrabianą sojową świecę do masażu, a także miękki bawełniany koc od polskiej marki MUMLA.

fot. Robert Ceranowicz

Z robotem byłoby prościej? Być może. Ale tylko z człowiekiem, który szanuje twoje granice i prawo do decydowania o sobie, z którym jest ci dobrze i który rozumie wagę zabezpieczenia, zbudujesz relację seksualną, która będzie źródłem radości i satysfakcji. Powtórzę: nie da się tego zrobić bez rozmowy.