Jak sam wspominasz swoje szkolne lata?

Paradoksalnie bardzo dobrze. Pomimo tego, co akurat działo się w Polsce, moja szkoła potrafiła wyjść poza sztywne ramy narzucane przez kuratorium i normy centralne. To był taki czas, kiedy jeszcze trwała reforma oświaty, więc temat edukacji jako takiej stawał się już coraz głośniejszy, a środowisko edukacyjne było zmobilizowane. Wydaje mi się, że to też sprawiło, że osoby sprzeciwiające się reformie ministry Zalewskiej, wtedy w 2016 r. zrozumiały, jak ważne jest zaangażowanie różnych stanów edukacji, to znaczy nauczycieli, uczniów, rodziców, samorządowców, ekspertów i ekspertek. Wtedy też zaczęły się odbywać liczne debaty z udziałem właśnie młodych osób na temat tego, jak system oświaty powinien wyglądać. Zresztą brałem udział w tych debatach jako uczeń liceum.

Po raz pierwszy usłyszałem o Tobie parę lat temu przy okazji wyników pierwszej edycji rankingu szkół przyjaznych osobom LGBTQ+. Skąd pomysł?

To miało miejsce po dwóch tragicznych wydarzeniach, samobójstwach Dominika z Bieżunia i Kacpra z Gorczyna. Po tych wydarzeniach sporo osób zaczęło zastanawiać się, co ma w zasadzie wpływ na to, że środowisko w jednej szkole jest tak bardzo homofobiczne, że doprowadza osoby do myśli i niestety także prób samobójczych, a w drugiej szkole jest na odwrót, to znaczy jest tam środowisko, które działa, organizuje tęczowe piątki, w którym osoby LGBTQ+ mogą brać udział w studniówkach w takich parach, w jakich by chciały. Na początku badałem tylko szkoły warszawskie i czasem okazywało się, że szkołę, w której panowała homofobia od tej w której homofobii nie było, dzieliło zaledwie kilka ulic. Teraz jesteśmy już na etapie, w którym szkoły z całej Polski mogą brać udział w naszym badaniu. Na stronie www.maparownosci.pl można co roku oceniać szkoły ze względu na przyjazny stosunek nauczycieli, rówieśników, ale też samej szkoły do osób LGBTQ+ na jej terenie. Na podstawie tych ocen co roku powstaje ranking szkół przyjaznych LGBTQ+.

Jaki obraz rysuje się z tego badania? Co w największym stopniu odpowiada za homofobię w polskiej szkole? Kadra nauczycielska, sami uczniowie, a może jest to podstawa programowa, w której zupełnie pomija się historię LGBTQ+, a jeśli już mówi się o mniejszościach seksualnych to w negatywnym, umoralniającym kontekście na zajęciach z religii?

92 proc. młodych osób, które wzięły udział w tegorocznym badaniu, deklaruje, że zna w swojej szkole chociaż jedną osobę LGBTQ+. To dużo. 76 proc. z nich widzi regularnie symbole przypisywane społeczności LGBTQ+ np. przypinki, flagi, gadżety. Natomiast jeśli pojawiają się jakieś przejawy dyskryminacji, to niestety tylko 26 proc. może liczyć na wsparcie ze strony nauczycieli i nauczycielek. Ten rozjazd między tym, co robi szkoła, jak wspiera osoby LGBTQ+, a środowiskiem tworzonym przez uczniów, jest po prostu przepaścią. Przyjazne jednopłciowym parom studniówki i tęczowe piątki też nie odbywają się w wielu przebadanych szkołach.

Sytuacja społeczności LGBTQ+ w polskiej szkole poprawia się czy raczej trudno mówić o jakimś jednoznacznym trendzie ze względu na fakt, że jest tak zróżnicowana w poszczególnych placówkach?

Jestem optymistą i wydaje mi się, że sytuacja poprawia się. A to z kilku względów. Dużo zależy od aktywizacji nauczycieli, uczniów i dyrektorów na rzecz lepszej edukacji. Kilka ostatnich lat to był też czas, w którym temat społeczności LGBTQ+ zaczął mocno przewijać się też przez debatę o edukacji. To młodzi ludzie w Koninie od 2019 r. zaczęli organizować marsz równości, w Bednarskiej (jedno z warszawskich liceów, mieści się przy ul. Bednarskiej – przyp. red.), odbywał się przecież polonez równości, później zresztą kontynuowany, są liczne inicjatywy, które w tych szkołach mają miejsce. No i to tak działa rykoszetem, akcja wywołuje reakcję. Gdy w mniejszym mieście pojawia się jakaś nieformalna grupa, która chce organizować marsz równości, to na pewno tworzą ją młodzi ludzie. Tak jest w Nowym Sączu, Pile, Koninie czy w Elblągu. W naszych badaniach w ramach rankingu szkół przyjaznych LGBTQ+ z roku na rok bierze udział coraz więcej młodych osób, z czego w tym roku – ponad 22 tysiące. Niektóre z nich, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach, dostały po raz pierwszy możliwość oceny swojej placówki. Oczywiście w pierwszej dziesiątce tegorocznego rankingu były aż cztery szkoły z Warszawy, ale w ścisłej czołówce znalazły się szkoły z dość nieoczywistych miast. Wygrała szkoła z Dąbrowy Górniczej. Co było niesamowite, na wręczeniu dyplomu równości był obecny prezydent miasta, zresztą też podpisał dyplom. Drugie miejsce zajęła szkoła z Olsztyna, gdzie również pojechaliśmy wręczyć dyplomy równości. To są naprawdę szkoły, którym jeszcze chce się walczyć, które traktują prawa człowieka nie tylko jako fragment tematu lekcji na WOS-ie, tylko faktycznie jako zasady funkcjonowania tej placówki.

Wspomniałeś o przepaści między tym, jak do tematu podchodzi sama młodzież, a rozwiązaniami systemowymi. Od października ubiegłego roku ministrem edukacji i nauki jest Przemysław Czarnek, którego wypowiedzi niepokoją wiele środowisk...

Wypowiedzi, które szalują jakąkolwiek grupę, są po prostu niedopuszczalne. Będąc ministrem edukacji, nie można wypowiadać się przeciwko części uczniów i nauczycieli. Wiadomo, że nie każdy aż tak bardzo bierze to do siebie. Ale ktoś, kto będzie bombardowany tego typu wypowiedziami, kto pochodzi z mniejszej miejscowości, uczy się w szkole, która nie ma takiego zaplecza, wsparcia ze strony organizacji pozarządowych, programów prewencyjnych czy psychologów na miejscu… To niestety doprowadzi do tego, że prób samobójczych będzie więcej. Według badań Kampanii Przeciw Homofobii aż 70 proc. młodzieży LGBTQ+ przynajmniej raz miało myśli samobójcze i za te statystyki niestety pośrednio odpowiedzialny jest minister Czarnek. Jego wypowiedzi dają przyzwolenie na przemoc. Osoby, które są agresywne, są homofobiczne w słowach ministra Czarnka znajdują usprawiedliwienie dla swojej agresji.

Autocenzura nauczycieli i nauczycielek z obawy przed osobistymi krucjatami ministra stała się już faktem. Myślisz, że kadra mimo wszystko będzie miała odwagę podejmować np. temat tolerancji czy widmo utraty stanowiska będzie jednak tutaj przeważało i zamykało jej usta?

Jeszcze przed propozycjami wprowadzenia tzw. lex Czarnek w szkołach zdarzały się kontrole z kuratorium oświaty. Na przykład nagrodzone w naszym rankingu I LO w Olsztynie jako jedyne w województwie zorganizowało tęczowy piątek. Z tego powodu przez kilka kolejnych dni w szkole odbyły się kontrole z kuratorium... Powiedziałeś o nauczycielach, ale największy wpływ na szkołę ma jej dyrekcja. Tymczasem minister Czarnek chce dać jeszcze większą władzę kuratoriom oświaty w zatrudnianiu i odwoływaniu dyrektorów szkół. W ten sposób kuratorium będzie mogło obsadzić dyrekcje szkół w Polsce osobami przychylnymi obecnej władzy.

Od jakiegoś czasu działasz w strukturach Strajku Kobiet. Jesteś w Radzie Konsultacyjnej. Czym dokładnie się tam zajmujecie?

Rada Konsultacyjna Strajku Kobiet została powołana po protestach w październiku ubiegłego roku. Protesty były reakcją na zaostrzenie prawa do przerywania ciąży, ale przy okazji pojawiło się sporo postulatów, które dotyczyły funkcjonowania państwa jako całości, edukacji, klimatu czy praw pracowniczych. Rada Konsultacyjna podzielona na 14 zespołów zbiera postulaty protestujących. Samych postulatów edukacyjnych zebraliśmy ponad 300 i na ich podstawie stworzyliśmy raport. Interweniowaliśmy też w szkołach, które karały uczniów np. za symbol Strajku Kobiet widoczny w trakcie lekcji zdalnej albo za udział w strajku uczniowskim.

Wierzysz, że sytuacja młodzieży LGBTQ+ w polskiej szkole i generalna osób LGBTQ+ w Polsce może się zmienić?

Kolejne planowane wybory parlamentarne odbędą się za dwa lata. W tym momencie wiele wskazuje na to, że Zjednoczona Prawica rozpadnie się i przegra albo wygra, ale bez bezwzględnej większości w sejmie, co przynajmniej pozwoli zatrzymać postępujący właśnie demontaż wolności. Równości małżeńskiej pewnie nie wprowadzimy w ciągu najbliższych dwóch lat, ale nie umniejszałbym dziejących się właśnie zmian społecznych i ich wpływu na preferencje polityczne. Minister Czarnek dziś pluje w twarz młodym ludziom, uczniom i uczennicom, których spora część za dwa lata będzie pełnoletnia i raczej na tego pana nie zagłosuje.

W czym, poza nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi, upatrujesz największą nadzieję na realne, pozytywne zmiany?

W samorządach. To wciąż najbliższa nam władza. Weźmy samorząd warszawski, który buduje miasto przyjazne LGBTQ+. To nie jest tak, że samorządy nic nie mogą. Gdy organizacjom pozarządowym utrudnia się dotarcie do szkół, a rząd uprawia nagonkę na mniejszości seksualne, warszawski samorząd przywraca hostel interwencyjny dla osób LGBTQ+ w kryzysie bezdomności, który prowadzi Lambda Warszawa. Te samorządy, które są w rękach opozycji, aktywnie walczą ze wspomnianym demontażem wolności.

Dominik Kuc – aktywista, działacz na rzecz praw człowieka, ideowiec. Jeszcze jako uczeń liceum, wstrząśnięty samobójstwami 14-letniego Dominika z Bieżunia i 14-letniego Kacpra z Gorczyna, postanowił sprawdzić, skąd bierze się homofobia w polskich szkołach. Zaczął od Warszawy. W jego corocznym rankingu szkół przyjaznych LGBTQ+ biorą obecnie udział placówki z całej Polski. Dziś Dominik jest członkiem zespołu edukacyjnego w Radzie Konsultacyjnej Strajku Kobiet. Studiuje ekonomię.