Filmowa adaptacja „50 twarzy Greya” wywołała swego rodzaju rewolucję. Choć pokazywała BDSM w wersji soft, to jednak rozbudziła w wielu osobach chęć eksperymentowania. Oczywiście oglądamy dziś porno, niezależnie od płci, i widzimy tam najróżniejsze odmiany seksu, wymyślne pozycje czy odgrywanie ról, jednak dopiero zobaczenie na wielkim ekranie, że można inaczej, że seks można urozmaicić, sprawiło, że zaczęliśmy się przyglądać naszemu dotychczasowemu życiu seksualnemu i zapragnęliśmy odmiany. 

A może by… coś zmienić?

Często jest tak, że jeszcze nawet nie wiemy, czego chcielibyśmy spróbować, czujemy jednak, że nuda w sypialni nas wykańcza. „Czy potrzebujemy urozmaicać nasze życie seksualne? Część osób bez zastanowienia odpowie, że tak, część stwierdzi: «Lubię to, co mam, i nie potrzebuję tego zmieniać». I każda z tych postaw jest jak najbardziej OK – podkreśla Patrycja Wonatowska. – Bywa jednak tak, że para (wszystkie osoby partnerujące) poszukuje nowości, chce eksperymentować, bo do ich życia seksualnego wkradła się monotonia. A wiadomo, że nieznane budzi fascynację”. Oczywiście nie ma niczego złego w obracaniu się w dobrze znanych schematach, choć rzeczywiście nawet niewielkie modyfikacje potrafią wzniecić przygasający ogień. Seks w hotelu zamiast w mieszkaniu, nowa bielizna, randka z afrodyzjakami, zawiązanie oczu, by wyostrzyły się inne zmysły, sesja pieszczot… „Warto mieć na uwadze, że seksualność to bogaty obszar zachowań, doznań i doświadczeń, ale to, co podobało mi się rok temu, nie musi być tak samo satysfakcjonujące na obecnym etapie mojego życia. Być może partner/partnerka też zmienił/zmieniła zdanie, nastawienie” – mówi seksuolożka. Skoro nieustająco się zmieniamy, nasze ciała i potrzeby ewoluują, to naturalne jest, że także w seksie powinny pójść za tym pewne metamorfozy. 

50 odsłon seksu

Gdy słyszymy hasło „eksperymenty”, zwykle myślimy, że są to szczególnie wyszukane rzeczy, na przykład elementy BDSM. Tymczasem może to być po prostu odejście od tego, co robimy zazwyczaj. Seksualnych atrakcji jest masa, to bardzo duże pole do popisu, ale nie ma konieczności próbowania wszystkiego – możliwości należy dopasować do siebie. Chodzi raczej o umiejętne wybieranie. Dla każdego z nas eksperyment będzie oznaczał trochę coś innego. „Są osoby, które mianem eksperymentu będą nazywać kontakt fizyczny i takież doświadczenia, ale eksperyment to też przyglądanie się sobie, swoim granicom, jak i przejrzenie stron sex shopów i ich oferty, to poczytanie o różnych technikach i doświadczeniach innych osób – podkreśla nasza ekspertka. – W mojej opinii już to jest wyjściem ze strefy komfortu, stanowi wyraz otwartości i jednocześnie jest zadbaniem o siebie i swoje potrzeby. Przy tym warto dać sobie czas – w każdej chwili mogę wyłączyć komputer i albo wrócić do eksplorowania nowości następnego dnia lub parę miesięcy później, albo też stwierdzić, że jednak w ogóle nie czuję się z tym komfortowo i nie wiem, co mogłoby zmienić moje nastawienie. W eksperymentowaniu ważne jest badanie swoich granic i zadawanie sobie pytań, czy potrzebuję zmiany i jeśli tak, to w zasadzie jakiej”. 

Seksualne inspiracje 

Czasem sami nie potrafimy sobie zadać odpowiednich pytań. Jeśli jednak chcemy się rozwijać w sferze seksualnej, chcemy to robić bezpiecznie i wiedzieć, czego warto spróbować, dobrze jest skorzystać ze wsparcia seksuolożki czy seksuologa albo sex coacha. Tego typu specjalistki i specjaliści nie są ostatnią deską ratunku, kiedy sypie się nam związek czy kiedy nie odczuwamy przyjemności seksualnej, ale są świetnym wsparciem, gdy po prostu chcemy, aby nasze życie seksualne było jeszcze lepsze. 

„Istnieje coraz więcej możliwości pogłębiania i doświadczania siebie i swojej seksualności – twierdzi Wonatowska. – Wszelkiego rodzaju warsztaty, kursy internetowe i książki to tylko wierzchołek góry lodowej. Wszystko to pozwala nam nadrobić z nawiązką brak odpowiedniej edukacji seksualnej w młodości i wskoczyć na wyższy poziom wiedzy o seksie. Czas na rozwój seksualności jest odpowiedni wtedy, kiedy ty tak postanowisz”. Ekspertka zaznacza również, że istotna jest zarówno teoria, jak i praktyka. Że zanim zdecydujemy się na jakieś eksperymenty seksualne, warto temat dogłębnie zbadać i oswoić się z nim we własnej głowie. To może być szczególnie ważne, jeśli zdecydujemy się na elementy BDSM, klapsy czy podduszanie. Trzeba dokładnie wiedzieć, jak to robić, orientować się w ludzkiej anatomii i technikach oraz odpowiednio się przygotować: kupić akcesoria, drobiazgowo ustalić warunki takiego spotkania seksualnego, wybrać słowa bezpieczeństwa itp.

Nasza ekspertka zaznacza, że eksperymentem będzie również zmiana pomieszczenia w mieszkaniu czy choćby zapalenie lub zgaszenie światła. „Piórka, drewniane łyżki kuchenne, gąbka do mycia również mogą zapewnić niecodzienne doznania sensualne. Możliwości jest naprawdę sporo” – podkreśla Patrycja Wonatowska. Krótko mówiąc, chodzi o to, by spróbować czegoś innego; niekoniecznie trzeba od razu inwestować w kurs shibari (chociaż to oczywiście fajna sprawa) lub drogie akcesoria.

(Seks)komunikacja i konsensualność przede wszystkim

Puszczenie erotycznej sceny filmowej czy przeczytanie fragmentu powieści może być dobrym punktem wyjścia do rozmowy z partnerem/partnerką o urozmaiceniach. Istotne jest, by nie krytykować dotychczasowego seksu czy partnera/partnerki, a raczej starać się mówić o swoich potrzebach. Przy tym dobrze jest podkreślić, że to może być fajna zabawa, że to nie żaden przymus, ale propozycja, by wspólnie się zastanowić, co jest ciekawe i warte spróbowania. Że chodzi tu o przyjemność. Oczywiście kiedy chcemy eksperymentować z innymi osobami, zawsze musimy pamiętać o ich granicach. „Eksperymentem nie jest zgoda na nowe techniki i doświadczenia ze strachu, z obawy o utratę partnera/partnerki – mówi stanowczo Wonatowska. – Stąd te wszystkie pytania, stąd konieczność poszukiwania wspólnie. Nie zapominajmy, że wyobrażenia mogą znacznie odbiegać od tego, co wydarzy się w rzeczywistości. Myślisz, że będzie super, bo coś takiego było u innych osób czy wyglądało atrakcyjnie na ekranie, tymczasem okazuje się, że u ciebie jest zupełnie inaczej i nijak nie przypomina to pełnych ekscytacji uniesień. Czasem warto poczekać, zastanowić się, a czasem poddać się chwili”. Dlatego też istotne są słowa bezpieczeństwa i to, aby dla wszystkich stron zaangażowanych w seks było jasne, że w każdym momencie mogą powiedzieć „stop” i będzie to respektowane. 

Eksperymentowanie solo 

Punktem do rozmów z sekspartnerami jest przede wszystkim rozpoznanie swoich potrzeb, a następnie szukanie punktów wspólnych. „W ramach samopoznania i wiedzy na własny temat proponuję zadać sobie pytanie o motywacje do poszukiwania «nowego». Dlaczego tego właściwie chcę i czy rzeczywiście potrzebuję urozmaicenia? Czy chodzi o rutynę, chęć doświadczenia, czy o jakąś modę? To, co dla jednej osoby będzie odpowiednie, dobre i będzie działało, dla drugiej może się okazać zupełnie nietrafione. I nadal wszystko jest OK, bo może jeśli nie teraz, to za jakiś czas albo w ogóle. A może po prostu nie tędy droga” – zaznacza ekspertka. 

Chodzi o to, aby urozmaicenia były naprawdę nasze. A najlepiej możemy się tego dowiedzieć, jeśli poznamy siebie i swoje ogólne potrzeby. Tu świetnie sprawdzi się samomiłość. Co więcej – seks solo też można urozmaicać. Seks partnerski zwykle traktujemy priorytetowo i tam się gimnastykujemy, staramy się go rozwijać, tymczasem także w obszarze samomiłości warto pracować – aby pogłębić doznania, a także zdobyć wiedzę, która przyda się w seksie uprawianym z drugą osobą. Co możemy robić? Testować różne akcesoria, bawić się jedzeniem, dla samych siebie się przebierać, praktykować samomiłość z prysznicem czy poduszką, wprowadzać elementy kinku, a przede wszystkim – rozwijać wyobraźnię. To nas oswaja z nowymi elementami, z naszymi reakcjami, dzięki czemu później, w kontakcie z partnerem/partnerką, łatwiej jest nam się otworzyć na inne formy przyjemności.

„Nie uzależniajmy zmiany wyłącznie od osoby (osób) uczestniczącej w kontakcie seksualnym – mówi Wonatowska. – Rozwijanie umiejętności seksualnych polega nie tylko na przyglądaniu się bądź oglądaniu różnych stron erotycznych albo sekszabawek. To także umiejętność poświęcenia czasu wyłącznie sobie, doświadczania różnych form dotyku własnego. Tu nie ma znaczenia, czy chodzi o delikatne muskanie, czy też wbijanie paznokci w skórę – każdy z tych sposobów to osobista forma zaspokojenia potrzeby dotyku, która jest tak samo dobra i ma pomóc w osiągnięciu satysfakcji seksualnej. Poza sprawdzeniem, co w tej chwili daje mi najwięcej przyjemności, może dostanę przy okazji odpowiedź, czy eksperymentowanie w seksie to dla mnie właściwa droga, czy wolę jednak wydeptane ścieżki”.

Patrycja Wonatowska – seksuolożka, terapeutka, wolontariuszka Grupy Ponton, współtwórczyni Instytutu Pozytywnej Seksualności, wykładowczyni na Akademii Ekonomiczno-Humanistycznej.